Recenzje

Ewa Winnicka, Cezary Łazarewicz „1968 Czasy nadchodzą nowe” – audiobook

Napisał Blurppp

Kończąc czytać znakomity zbiór reportaży Magdaleny Grzebałkowskiej pod wiele mówiącym tytułem „1945 Wojna i pokój” miałem nadzieję, że inny przełomowy rok z naszej historii doczeka się podobnego dzieła, i że będzie ono trzymało podobny poziom. Moje modlitwy zostały wysłuchane, pałeczkę w sztafecie podjął duet reportażystów Ewa Winnicka i Cezary Łazarewicz, a na rok który wzięli na celownik wybrali rok 1968 – bardzo przełomowy nie tylko dla Polski. Tak powstał zbiór reportaży „1968 Czasy nadchodzą nowe”.

„1968 Czasy nadchodzą nowe”

„1968 Czasy nadchodzą nowe”

Od 1968 roku minęło pół wieku. To dużo, sam urodziłem się rok później a już momentami czuję się stary. Z drugiej strony w kontekście historii Polski czy szerzej Europy to nie wiele. Czy to wystarczająco długo by do tamtych wydarzeń nabrać dystansu, czy raczej ze względu na to jak ukształtowały teraźniejszość trzeba traktować je jak coś bardzo aktualnego. Chyba nie ma na to jednej prawidłowej odpowiedzi, jest ich przynajmniej tyle, ilu było uczestników wydarzeń tamtego roku.

Drugim ważkim pytaniem, które trzeba zadać w kontekście roku 1968 jest pytanie o to, które z mających w tamtym roku wydarzeń było naprawdę ważne, czytaj które odcisnęło swoje największe piętno na latach następnych. Jak porównać wydarzenia z różnych półek, te polityczne z tymi społecznymi czy kulturalnymi. Wreszcie te o charakterze osobistym.

Można to zrobić tylko w jeden sposób, odchodząc od analizy procesów historycznych, zjawisk czy wydarzeń, zamiast tego skupiając się na losach człowieka, na losach jednostki. A że Winnicka i Łazarewicz to reporterzy a nie historycy czy socjologowie, to właśnie opowiadanie o człowieku wychodzi im najlepiej.

Ludowe Wojsko Polskie wraca z Czech gdzie udzielało bratniej pomocy

Mamy okazję poznać losy dwunastu bohaterów, czasami konkretnych osób, czasem małych grup dla których tytułowy rok 1968 był przełomowym. Wśród nich będą młodzi Amerykanie o polskich korzeniach, którzy kaprysem dorosłych wylądowali w Polsce i zamiast budować potęgę Ludowej Ojczyzny zaszczepiali tu idee hipisowskie. Przeczytacie o równie młodych Czechach zabitych przez polskiego żołnierza podczas „bratniej pomocy”. Wreszcie odnajdziecie wśród bohaterów polskich Żydów zmuszonych do opuszczenia Polski czy pewnego siebie francuskiego nastolatka, który wyprowadził na ulicę tysiące sobie podobnych zaczynając Paryski Maj.       

Każda z tych osób powiązana jest konkretnym miesiącem roku 1968 i w jakiś sposób jest jego symbolem. Często symbolem nieoczywistym. Najlepiej widać to na przykładzie marca. O dziwo by opowiedzieć o Warszawskim Marcu nie wybrano ani Dejmka, ani Michnika czy Modzelewskiego. Nie padło na Kuronia czy Blumsztajna, wydawać by się mogło ikony tamtego czasu. Zamiast tego czytamy opowieść o losach nieżyjącego już i niesłusznie zapomnianego poety i satyryka Janusza Szpotańskiego. Człowieka, który dla żartu, nadał Gomułce przydomek Gnom, za co trafił do więzienia. Czy nie pokazuje to doskonale mrocznej specyfiki tamtych czasów.

Trzeba docenić cały dobór bohaterów, jest więcej niż trafiony, a selekcja nie była pewnie łatwa. Wszak „1968 Czasy nadchodzą nowe” stara się opowiedzieć nie tylko o Polsce AD 1968, ale patrzy szerzej, na Europę a momentami też na USA, to też wybierać było w kim. Na szczęście wyboru bohaterów dokonano perfekcyjnie, olbrzymi plus za postać Żyda-Komunisty-Aparatczyka. Głos z drugiej strony jest równie ważny.

Z braku czasu zamiast na czytanie zdecydowałem się na formę audiobooka i pochłonąłem blisko 9 godzin nagrania sam nie wiem kiedy. Słucha się tego jak najlepszej powieści sensacyjnej, nie mogąc się oderwać. Bardzo dużo w tym roli świetnie napisanych reportaży, ale i interpretujący tekst Filip Kosior stanął na wysokości zadania. Kiedy, jeszcze przed rozpoczęciem słuchania, zobaczyłem kto ma czytać byłem sceptyczny. Czy 25 latek sobie poradzi z tekstem opowiadającym o tamtych czasach, miałem wątpliwości. Teraz wiem, to był świetny wybór. Treść „1968 Czasy nadchodzą nowe” dość jasno pokazuje, że był to czas młodych, czas energii i buntu. A kto inny jak nie młody człowiek ma go przekazać słuchaczowi?    

The Beatles w czasie pracy nad Białym Albumem

Ale to nie wszystko, kosior jest też dobry warsztatowo i świetnie czuje tekst. Kiedy trzeba staje się przeźroczysty, pozwala istnieć treści, by za chwile zażartować, choćby oddając charakterystyczny tembr tow. Wiesława. Ze swoich talentów parodystycznym ma też okazję korzystać odczytując poprzedzający każdy z rozdziałów wybór tekstów z ówczesnych gazet i pamiętników. To z jakim wdziękiem ale i szyderą traktuję choćby nowomowę Trybuny Ludu to perełka sama w sobie.

„1968 Czasy nadchodzą nowe” to jeden z najlepszych zbiorów reportaży historycznych ostatnich miesięcy. Z cała pewnością jest to godny następca finalisty Nike 2016 czyli „1945” Grzebałkowskiej, co nie dziwi, bo sam Łazarewicz rok później ten laur zdobył. W tej pozycji pokazał, że nie przypadkiem, ale opowieścią napisanym przez Ewę Winnicką też niczego nie brakuje. Dostaliśmy na tacy dwanaście niebanalnych i bardzo nieoczywistych obrazów pokazujących, że rok 1968 naprawdę był przełomowy. Udało się tez uchwycić klimat tamtego czasu. Czego chcieć więcej? Może opowieści o roku 1956 albo 53, no niech ktoś wreszcie opowie o 1989, bo „Niedziela, która zdarzyła się w środę” Szczygła to za mało. I niech zrobi to równie dobrze jak Winnicka i Łazarewicz.

Zdecydowanie POLECAM, to pozycja obowiązkowa tak dla miłośników historii jak i dobrego reportażu.    

p.s. Całkowicie się zgadzam z autorami, wydanie Białego Albumy Beatlesów to było wielkie wydarzenie, bez niego dzisiejsza muzyka pop wyglądała by inaczej.       

Autor: Ewa Winnicka, Cezary Łazarewiczblurppp poleca

Tytuł: „1968 Czasy nadchodzą nowe”

Czyta: Filip Kosior

Rok wydania: 2018

Czas: 8 godzin 55 minut

Cena: 34,99 zł

Kupicie w Audioteka.pl

Audiobooka otrzymałem od Audioteki

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl