Wino i destylaty

Errazuriz Max Reserva Cabernet Sauvignon D.O. Valle de Aconcagua 2015

Napisał Blurppp

Większość z was Drodzy czytelnicy wie o tym, że wina nowoświatowe goszczą tu rzadko. Najdziwniejszym jest chyba to, że nie wiem dlaczego tak jest. Czasy kiedy Nowy Świat oznaczał najczęściej przebeczkowanego potworka z Chile szczęśliwie minęły. Wiem o tym doskonale, ale i tak jak ma wybór i tak właściwie zawsze sięgam po wina z Europy, pewniej dla tego, że lepiej się na tym polu czuję. Czasami jednak decydują okoliczności a nie ja. Tak było w wypadku Errazuriz Max Reserva Cabernet Sauvignon D.O. Valle de Aconcagua 2015. Znajomi Brytyjczycy wrócili z Chile, a że potem wybrali się do Krakowa to przywieźli butelkę.  

Kiedy wręczano mi butelkę nie byłem zachwycony. Wszystko przez etykietę. Czarno biała z imitująca złocenia obwódką i stylizowaną na rycinę grafiką posiadłości. Jednym słowem sztampa do kwadratu, do tego chyba w nie niejlepszym guście. Niby nie należy oceniać książki po okładce a wina po etykiecie ale ta jest wyjątkowo pretensjonalna. Jak byśmy mieli do czynienia z tanim winem, które ktoś chce wepchnąć na odrobinę wyższa półkę.

Całości obrazu dopełnia umieszczona na szyjce naklejka, oczywiście złota w barwie, informująca o 92 punktach jakie to wino otrzymało od Jamesa Sucklinga. Ogólnie wino kojarzy się z dyskontem a nie z czymś wartym importu samolotowego. I tu pojawił się problem, znajomy bowiem na winach się zna, i byleczego by mi nie sprezentował. To od niego rok temu dostałem między innymi Bastide Miraflors i kilka innych zacnych etykiet. Nie pozostało nic innego jak otworzyć butelkę i zobaczyć co skrywa za tą mało udana etykietą.

Errazuriz Max Reserva Cabernet Sauvignon D.O. Valle de Aconcagua 2015

Errazuriz Max Reserva Cabernet Sauvignon D.O. Valle de Aconcagua 2015

Errazuriz Max Reserva Cabernet Sauvignon D.O. Valle de Aconcagua 2015

Nim wsadzę nos do kieliszka kilka informacji. Wino pochodzi z regionu Valle de Aconcagua położonego na północ od Santiago. W tym wypadku oznacza to, że w stronę równika. Region swoją nazwę zawdzięcza górze Aconcagua, najwyższemu szczytowi Andów. Jego szczyt to niebosiężne 6956 metrów nad poziom morza. Ale dolina zawdzięcza górze nie tylko nazwę, zawdzięcza jej również wodę. W jej górnych partiach często pada śnieg i większość wody w dolinie pochodzi właśnie z roztopów.   

Region jak na tamtejsze warunki jest niemalże kameralny, jedynie 1050 hektarów nasadzeń. Dominuje cabernet, ale też sporo tam pinot noir, syrah i carmenare, a z odmian białych dominuje sauvignon blanc i chardonnay.

Najważniejszym producentem w okolicy jest właśnie Errazuriz. To oni wspólnie z legendarnym Robertem Mondavi wyprodukowali słynne wino Sena, często nazywane pierwszą ikona chilijskiego winiarstwa. I to ono na słynnej, czasami porównywanej do paryskiej, degustacji w Berlinie w 2004 roku pokonało zarówna wina z Chateau Lafite jak i z Chateau Margaux. Wino zresztą do dziś utrzymuje się w światowej czołówce, a w roku 2015 dostało od wymienionego już Jamesa Sucklinga 100 punktów. Dziś powstaje w osobnej winnicy, ale wciąż jest częścią grupy Errazuriz. Kluczem do sukcesu tamtego wina była podobno kombinacja dwóch czynników, siedliska, a w szczególności żwirowego  podłoża, bardzo zbliżonego do tego z nad Żyrondy. Drugim wiek krzewów, dokładnego wieku nie podano ale pada określenie „old vines” – czyli stare krzewy.

Tytułowa butelka ma na etykiecie bardzo podobne oznaczenie, czyli też powstało na żwirowym podłożu i też grona zebrano ze starych krzewów. Prawie jak w wypadku Seny.   

Moje Errazuriz Max Reserva Cabernet Sauvignon D.O. Valle de Aconcagua 2015 z Sena łączy jeszcze coś, oba są kupażami opartymi o cabernet sauvignon. Choć na etykiecie mojej butelki wymieniono tylko jeden szczep, nie znaczy to, że jest to wino jednoodmianowe, a jedynie że CS jest nie mniej niż 85%. I jest go dokładnie tyle. Resztę stanowią odpowiednio 10% petit verdot, 5% cabernet franc. Co do dojrzewania, to wino leżakowało przez 12 miesięcy w dębie francuskim, z czego 25% w nowym.

Starczy tych technikaliów i opowieści o kolejnych krokach milowych tamtejszego winiarstwa, pora dać głos samemu winu. W barwie purpurowe z fioletowym otokiem. W nosie porzeczki i wiśnie nałożone na ziołowo tło i doprawione tonami tytoniu, mokki i delikatnym akcentem mięty.

W ustach charakterne, o wyrazistym dojrzałym, soczystym czerwonym owocu. Garbnika nie brakuje, ale jest drobniutki. Kwasowość znacznie ponad średnią, co nadaje winu sporo dodatkowej świeżości, a ta jest niezbędna bo w końcówce pojawiają się znów tony kawowo-czekoladowo przywodzące na myśl pralinki z owocowym wkładem. Całość elegancka i harmonijna. Wino najlepiej podać do dobrego czerwonego mięsa, może do wołowych policzków? Wino oceniam na 5,25 czyli bardzo dobre z małym plusem.

Kiedy brałem drugi łyk koszmarna etykieta stawała się jakby mniej koszmarna, a już na pewno przestawała mnie denerwować. Bo przecież o zawartość butelki a nie o naklejki chodzi.

No i jeszcze jedno, do znajomych trzeba mieć zaufanie, zwłaszcza do znajomych Brytyjczyków mieszkających we Francji i podróżujących po całym świecie, oni byleczego by samolotem za oceanu nie przywieźli.  

Cena wina nie jest mi znana, wino otrzymałem w prezencie od znajomych.

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl