Wino i destylaty

Cydry Cydrowski Ligol i Janagold

Napisał Blurppp

Majowy weekend przyszedł w tym roku wraz z przedwczesnym latem. Przyniósł ze sobą zapach dymu i typowe dla tej pory roku pytanie: czym się podczas działkingów i balkoningów raczyć. W tej kwestii, jak w wielu innych jesteśmy podzieleni na dwie grupy, liczniejsza piwoszy i mniej liczna miłośników wina. Ten jasny podział ogranicza nas na tyle, że zapominamy o trzeciej drodze, jaką w naszym klimacie i przy naszej uprawie jabłek powinien być cydr. Sam jestem miłośnikiem polskiego cydru i co jakiś czas daję temu wyraz, choćby tutaj. Próbuję też różne cydry, również te od masowych producentów. Ostatnio sięgnąłem po  Cydr Cydrowski odmianowy w wersji Jonagold i Ligol, dostępne w Biedronce.

Tak, już słyszę te głosy oburzenia, że to masówka, z pewnością robiona z koncentratu, po co o tym pisać, po co to promować. Mamy przecież cydry rzemieślnicze robione z sercem przez pełnych pasji fanatyków.  Nie przeczę, że mamy fantastyczne cydry crafowe, kilka razy o tym pisałem. Tyle tylko, że moim zdaniem owe cydry rzemieślnicze to zabawa dla wtajemniczonych, a ja uważam, ze cydr trzeba promować szerzej. Jest też drugi poważny argument by po cydry od dużych producentów sięgnąć, jest nim srebrny medal w IX Konkursie Polskich Win i Cydrów podczas targów ENOEXPO 2017 dla Cydru Lubelskiego Lodowego robionego przez grupę Ambra. I wierzcie mi lub nie ten medal jest jak najbardziej zasłużony. Znam ludzi z komisji konkursowej i nie było tam żadnej ściemy.

A skoro może dobre cydry zrobić Ambra, to co stoi na przeszkodzie by dobry cydr zrobiła grupa Jantoń? A to oni są producentem wspomnianego Cydr Cydrowski. Był zresztą jeszcze jeden powód, dla którego zdecydowałem się, po te butelki sięgnąć. Chodzi mi o informację na etykiecie, że cydr powstał ze świeżo wyciśniętego soku z polskich jabłek wskazanej odmiany. Do tego na etykiecie odnajdziecie malutkie logo potwierdzające pochodzenie z polskich jabłek, z polskich sadów.

Czy w takim razie na poziomie etykiety nie mam żadnych zastrzeżeń? Aż tak dobrze nie jest, tym co budzi moją wątpliwość to dobór odmian. Zarówno ligol jak i jonagold to odmiany świetnie wam znane. Widujecie je w dużych sklepach i w małych zieleniakach, a to oznacza, że to odmiany deserowe. I tu pojawia się pewien problem, bo w takim razie cydr prawdopodobnie będzie słodki i raczej pozbawiony garbników.  Wszystko to jednak przypuszczenia, pora na degustacje.

Cydr Cydrowski Jonagold

W nosie oczywiście jabłkowy, ale intensywność aromatów mogła by być większa. Za to jest świeżo i rześko. W ustach owocowy, mniej słodki niż się obawiałem, jest też sporo kwasu, co nie zmienia faktu, ze pozostajemy gdzieś na pograniczu półwytrawności z półsłodkością. Jest całkiem smacznie, a tym co psuje odrobinę przyjemność picia, to obecna w pierwszym i drugim łyku delikatna żelazowa nuta, która po chwili znika. Podobnie jak w nosie tak i w smaku intensywność doznań jest na dolnym poziomie stanów średnich. Chciałoby się, żeby smaku było więcej, żeby to była intensywność świeżo obranego jabłka. Co do musowania, to jest bardzo delikatne i mam wrażenie, że CO2 zostało dodane sztucznie.   

Cydr Cydrowski Ligol

Cydrowski

O ile poprzednik miał nos bardziej niż umiarkowanie intensywny, tak tu nosa właściwie nie ma. Przy nalaniu z butelki wyczujemy świeże jabłko, ale już po paru sekundach wszystko gdzieś odlatuje, pojawia się natomiast ton wyleżanego w słońcu gumowego szlaucha. W ustach jest wyższa kwasowość niż w poprzednim cydrze, jest też mniej cukru, jesteśmy gdzieś w rejonach półwytrawności. Owoc jest ładny, czysty i o dziwo całkiem wyrazisty, choć znów intensywność smaku bardziej niż umiarkowana. Za to mam wrażenie, że ta wyższa kwasowość podnosi rześkość czym przekłada się też na większą pijalność.

Który w takim razie wybrać skoro Jonagold bardziej aromatyczny a Ligol świeższy i bardziej pijalny? Ja decyduję się na Jonagolda a wy spróbujcie najlepiej oba, bo zakup wam kieszenie nie zrujnuje, Cydr Cydrowski został wyceniony na 2,49 zł za butelkę 0,275 ml. Oba oceniam na 3,5 czyli dostateczne z plusem. I nie jest to zła ocena w kontekście ich zastosowania.

To typowe, niskoalkoholowe ( 4,5%) cydry funkcyjne, idealne do picia w tak zwanych „okolicznościach”. Z cała pewnością nie są to cydry do degustowania, do medytacji a proste, radosne napoje z serii wypij i zapomnij. Taka mocno budżetowa alternatywa dla koncernowych piw i dziwnych wynalazków w rodzaju piwa z sokami czy napoje na bazie piwa. Tu jest przynajmniej odrobina natury. Jak szukacie w cydrze głębszych doznań to musicie odwiedzić sklep specjalistyczny i poszukać czegoś od rzemieślnika.

Cydr Cydrowski kupiłem w Biedronce za własną kasę, drogo nie było 😊  

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl