Recenzje

Colin Woodard „Republika piratów”

Colin Woodard "Republika piratów"
Colin Woodard "Republika piratów"
Napisał Blurppp
Colin Woodard "Republika piratów"

Colin Woodard „Republika piratów”

Od lat jednym z najpopularniejszych motywów popkultury są piraci. Licznie zaludniają karty literatury popularnej, ich obecność na celuloidowej taśmie jest tak długa jak historia Hollywoodu. Niedawno za sprawą zniewieściałego Jacka Sparrowa po raz kolejny rozbudzili wyobraźnie kolejnego pokolenia. Ostatnio zaś znaleźli sobie nowy teren do podboju, to obszar rozrywki wirtualnej. To oni stali się głównymi bohaterami choćby takich hitów jak  Assassin’s Creed IV czy Risen 2 i 3.

O tym jak silna jest ich obecność w globalnej świadomości świadczy też wieloznaczność słowa pirat w codziennym rozumieniu tego słowa. Dziś określenie „pirat” używane jest częściej by scharakteryzować ktoś, kto kradnie własność intelektualną w sieci. Często też tym słowem określimy osobnika który swoim BMW albo innym dwudziestoletnim niemieckim autem jeździ za nic mając przepisy ruchu drogowego. Niestety czasami słowo pirat w swoim prawdziwym znaczeniu znowu pada w serwisach informacyjnych. To z kolei za sprawą porwań statków przez somalijskich bandytów w Zatoce Adeńskiej. Tak bo pirat to bandyta, a precyzyjniej rozbójnik morski.

Dlaczego wiec rozbójnikom kultura masowa poświeciła tyle miejsca, dlaczego co jakiś czas na nowo rozpalają wyobraźnię. Odpowiedź jest prosta, za sprawą legendy, jaką często już za życia obrośli niektórzy z nich. Henry Avery, Samuel „Czarny Sam”Bellamy, Edward „Czarnobrody” Thatch, Charles Vane i wreszcie założyciel pirackiej republiki Benjamin Hornigold.

Co takiego miała w sobie ta grupa renegatów, zostawionych sobie i zepchniętych na zatracenie weteranów Hiszpańskiej Wojny Sukcesyjnej, że już trzy wieki zaprzątają nasze głowy. Czy ich życie naprawdę było takie barwne, czy może niczym skorupiaki do burt okrętów do ich życiorysów przyklejały się kolejne bombastyczne, acz zmyślone opowieści. Na to pytanie stara się odpowiedzieć Colin Woodard w książce „Republika piratów.

Colin Woodard "Republika piratów"

Piraci – grafika promująca gre Risen 3

Tym razem zamiast kolejnej opowieści z gatunku płaszcza i szpady mamy efekt setek godzin spędzonych w archiwach. Autor przedstawia nam nie wyobrażenia o piratach a ich samych, prawdziwych, twardych ludzi, często wywodzących się z nizin społecznych, przeczołganych, przeżutych i wyplutych przez flotę kupiecka Wielkiej Brytanii czy częściej Royal Navy. Piszę o tym, bo każdy z nich był dzieckiem swoich czasów, efektem dorastania i wychowania, rzadziej edukacji w określonych warunkach. Znamiennym jest też, że każdy z nich piratem został tylko częściowo na skutek własnych decyzji, często zadecydowały okoliczności.

Colin Woodard "Republika piratów"

Screen z gry Assassin’s Creed IV

„Republika piratów” nie jest jednak analizą osobowości i charakterów pirackich kapitanów, to opowieść o ich losach, decyzjach i o rozbójniczym życiu na morzu.  Nie zabraknie wiec opisów potyczek, bitew, walki z burzą i falami. Sporo tu ciekawostek o organizacji republiki pirackiej, o powstałym w kontrze do żelaznej dyscypliny panujących na statkach korony niemalże demokratycznym systemie

Edward „Czarnobrody” Thatch

Edward „Czarnobrody” Thatch – rycina z epoki

zarządzania.  Przeczytacie o zatopionych skarbach o niewyobrażalnej wręcz wartości. Piszę o niewyobrażalnej wartości bo jak określić łup warty 200 tys. funtów, a to w czasach kiedy roczne zarobki londyńskiej służącej wynosiły 5 funtów rocznie, a doświadczony marynarz w tym samym czasie zarabiał funtów dwanaście. Czy dziwi was, że te kwoty rozpalały i rozpalają wyobraźnię. Bo prawda jest taka, że życie i przygody tych ludzi są tak nieprawdopodobne, jak może napisać tylko życie. Niczego nie trzeba tu koloryzować, wystarczy podać rzetelne, sprawdzone fakty. To pojawia się problem bo prawdę trzeba odsiać od fikcji, i to autorowi udało się znakomicie. Potem tylko nadać temu literacką formę i powstanie książka znakomita, pochłaniająca czytelnika bez reszty. Drogi czytelniku, błyskawicznie zapomnisz, że w twoich rękach znalazła się literatura faktu, książkę historyczna, żadne beletrystyczne czytadło napisane ku rozrywce. To wszystko wydarzyło się naprawdę i przez to jest jeszcze bardziej ekscytujące.

Książka tak naprawdę opisuje niepełne 40 lat, złotych czasów piractwa od 1696 roku i przybycia na Jamajkę kapitana Averego po słynny raport zdanie, przypisywane gubernatorowi Rogersowi , pogromcy piratów „Piraci przepędzeni, handel wznowiony”.  Choć piraci byli wcześniej i później, to  właśnie ten czas, tamci kapitanowie, ukształtowali mit szlachetnego rozbójnika i w efekcie pozwolił zagościć piratom w kulturze masowej. Dlatego ta książka, jest tak ważna, nie tylko dla miłośników marynistyki, ale dla każdego kto chce zrozumieć ikonografię kultury popularnej.

Przeczytałem z wielką przyjemnością , a chwilami z wywołanymi podekscytowaniem rumieńcem na policzkach. Bardzo wam polecam. Arr.

Na koniec odrobinę zaspojleruję, ale jeżeli w wyniku ukazania się tej książki, upadnie mit jakoby  domem piratów były Karaiby to warto by ta książka się ukazała.  Ale czy książka ma szansę walczyć z hollywoodzkimi produkcjami? A przecież w filmach piraci są z Karaibów. Ci prawdziwi mieli dom na Bahamach.

Autor: Colin Woodardblurppp poleca

Tytuł: „Republika piratów”

Wydawca: Wydawnictwo SQN

Rok wydania: 2014

Stron: 368

Okładka: twarda

Ilustracje: czarnobiałe

Cena: 39,90 zł

Książkę otrzymałem od wydawcy

 

O autorze

Blurppp

Irek „blurppp” Wis – miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl