Wino i destylaty

Carussin Barbera d’Asti Asinoi 2014

Napisał Blurppp

W latach wczesnej młodości, czy może raczej późnego dzieciństwa uwielbiałem wakacje na wsi. Dziadek był niezwykle tolerancyjny i zdecydowanie nie nadopiekuńczy. Nie krzywił się nawet w chwilach gdy ku zgrozie babci wyprowadzałem ze stajni jak najbardziej pociągowego konia i wzorem westernowych Indian okrywałem go derka a potem na oklep próbowałem „kłusować” po podwórku. Raz czy dwa nawet wyjechałem na leżącą za stodoła łąkę. Wszystkie te wspomnienia wróciły do mnie za sprawa butelki Carussin Barbera d’Asti Asinoi 2014. I nie chodziło o osła na etykiecie a o niepowtarzalny zapach końskiej derki.

Butelkę dostałem w prezencie od Piemontczyka, który dawno temu, będąc jeszcze narzeczonym a nie mężem pewnej złotowłosej Małgosi, nie docenił mocy polskiej wódki i wpakował się w nie lada tarapaty. Zrządzeniem losu udało mi się wynegocjować z policją by zamiast na „Izbę” trafił na noc do swojego hotelu. Całe zdarzenie nie zrujnowało jego opinii o Polsce ani nie zerwało silnego uczucia do Małgosi. A ja co jakiś czas, najczęściej w okresie bożonarodzeniowym, podczas ich wizyty w Polsce jestem obdarowywany butelką wina. Często z jakimś podtekstem.

W tym roku padło na Asino czyli po włosku na osła. Choć trudno w to uwierzyć, to mój znajomy Włoch na winie się nie zna i najczęściej swój zakup konsultuje w którejś z winotek, a potem uzasadnia mi swój wybór. W tym roku podobno najbardziej „tema caldo” jest biodynamika i uprawa organiczna. Takich przedsięwzięć w Piemoncie wciąż nie ma zbyt wiele ale ponoć ma być więcej. Jednym z prekursorów jest winiarka w trzecim pokoleniu Bruna Ferro która na swoich 22 hektarach prowadzi uprawy biodynamiczne i organiczne a w piwnicy stara się jak najmniej przeszkadzać w naturalnych procesach. Zaoszczędzony czas poświęca na hodowlę osłów.  

Carussin Barbera d’Asti Asinoi 2014

Wszystko to brzmi bardzo pięknie, problem zaczyna się przy otwarciu butelki. Zapach końskiej derki pojawia się w powietrzu już po otwarciu butelki, nie trzeba nawet przelewać do kieliszków. Oznacza to oczywiście bretta czy, mówiąc bardziej precyzyjnie zakażanie wina bakteriami Brettanomyces. Jeszcze kilka lat temu była by to wada całkowicie dyskwalifikująca, dziś to raczej cecha wina. Jak widać zapachy stajenne weszły w modę. Ja jednak jestem bardziej konserwatywny w kwestii smaków i aromatów i nawet najciekawsza ekspresja bretta nie jest dla mnie przyjemna.

Postanowiłem jednak dać butelce kilka chwil, powiedzmy 120 minut w dekanterze. Po tym czasie wyraziste nuty końskie co prawda nie zniknęły całkowicie, ale wyraźnie wycofały się w głąb, pozwalając tym samym wysforować się na pierwszy plan nucie wiśni, nuty geranium i suszonych włoskich ziół. W ustach konia nie ma, za to jest intensywna kwasowość podnosząca i tak wyraziste uczucie świeżości, do tego bardzo soczysta wiśnia i nie nachalne garbniki. Wino jest stosunkowo proste ale smaczne. W naszym klimacie raczej do dań kuchni letniej niż zimowej. Pytanie tylko po co tam ten koń? (3.75 – dobre minus)

No i powiedzcie mi jedną rzecz, czy to wino ma mnie przekonać do bio(tu wstaw dowolny przyrostek) organicznych, niekonwencjonalnych itd. Jeżeli tak, to mnie nie przekonuje. Po winie codziennym oczekuję tego, by pić je bez dekantacji, w kilka sekund po odkorkowaniu. Jeżeli już w tym pędzącym świecie znajduje kilka minut na cała celebrę związaną z dekantacją, z chodzeniem koło wina na paluszkach itd. to liczę, że w zamian wino zaoferuje mi niezapomniane wrażenia. To nie oferuje, nawet jeżeli dodam to tego świadomość, że w we wzroście towarzyszyły mu zakopane w rogach parceli rogi, dookoła tańczyły długowłose dziewice a miedzy szpalerami, jak w tym wypadku przechadzały się osły.

Nie, zabawa w wina organiczne i podobne to nie dla mnie, a teraz czekam na bęcki.

Carussin Barbera d’Asti Asinoi 2014 otrzymałem w prezencie.

O autorze

Blurppp

Irek „blurppp” Wis – miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl