Winne Wtorki Wino i destylaty

Mikołajkowe Winne Wtorki – Carpinus Deak Furmint 2015

Napisał Blurppp

Kolejny, już czwarty raz Mikołaj pod postacią kuriera zapukał do moich drzwi i przyniósł mi butelkę wina, tym razem Carpinus Deak Furmint 2015. To wino choć zrodzone całkiem blisko od Krakowa, bo w węgierskim Tokaju miało w jakiś symboliczny sposób bardzo daleką drogę do przebycia. Drogę dalszą niż z mikołajowej siedziby na Biegunie północnym. Wszystko przez nadawcę czyli Kubę Jurkiewicza (blog czerwoneczybiałe.pl) który od jakiegoś czasu mieszka w Nowej Zelandii.

Ale nie trafił do mnie typowy dla jego obecnych rejonów zielony jak Grinch sauvignon blanc na sterydach a coś zupełnie innego w stylistyce. Coś co mnie kojarzy się ze złota polską jesienią czyli wytrawny furmint. Do tego furmint miękki, stworzony damską ręka.

Założę się, że każdy zainteresowany winami i śledzący rynek rozpoznaje nazwę Chateau Dereszla. Ich wina entry level z charakterystycznym kotkiem na etykiecie swego czasu były hitami w węgierskich gazetkach Lidla, a ich Dereszla Tokaji Aszu 5 puttonyos 2009 wywołało prawdziwą internetową burzę. Chodziło o to czy jest to samo wino które przez bardzo prestiżowy magazyn Decanter zostało ocenione na 97 punktów. Jak spór się skończył musicie poszukać sami i tak naprawdę dla sprawy jest to nieistotne. Ważnym jest cos zupełnie innego, wszystkie te wina zostały stworzone przez Edit Bai –utalentowaną enolożkę młodego pokolenia a przy osobę bardzo ambitną.

Jej ambicja jest na tyle duża, że prócz pracy w dużej winnicy, o co by nie mówić bardzo komercyjnym podejściu zapragnęła również tworzyć wina autorskie. Wspólnie z mężem Istvanem powołali do życia butikowy projekt o nazwie Carpinus Winery. Łacińskie brzmienie nazwy nie jest przypadkiem i pochodzi od łacińskiej nazwy grabu pospolitego – Carpinus betulus. Zapytacie a co ma grab do wina, pewnie nie wiele ale grab po węgiersku gyertyanos. A właśnie taką nazwę nosi jedno z siedlisk na stokach tokajskiego wulkanu. To je kupili jako pierwsze, gdy postanowili robić własne wina i to ono nadała nazwę całemu projektowi.   

Dziś mają 7 hektarów, na siedmiu klasyfikowanych siedliskach. Jest to wyraz ich filozofii: produkujmy przede wszystkim wina w oparciu o grona z najlepszych parceli.

Jednym z takich siedlisk jest Deak, położony na południowym i południowo wschodnim stoku uchodzi za jedną z najcieplejszych lokacji w całym regionie. W stu procentach obsadzono go krzewami furmintu. Zebrane tam grona trafiają przede wszystkim do ofiarowanego mi przez Mikołaja Carpinus Deak Furmint 2015, reszta stanowi domieszkę do ich podstawowego furminta, w zamyśle ma mu dodać osobowości. Znaczy jej w winie bazowym sporo, a to dobrze rokuje dla wina single-vineyard. Pora więc go spróbować.

Carpinus Deak Furmint 2015

Carpinus Deak Furmint 2015

Jeszcze przed otwarciem wino fajnie się prezentuje, wszystko za sprawa tokajskiej butelki. Do pełni „new look” brakuje jednak szklanego korka. Za to etykieta jest taka jak najbardziej lubię, czytelna, prawie ascetyczna a przy tym bardzo elegancka i stylowa. Tyle o okładkach a co w samej książce.  Pierwszym co rzuca się w oczy to bardzo jasna barwa, wino jest prawie bezbarwna. Jeżeli chodzi o nos, to już rozpoczynający „niuch” nie pozostawia wątpliwości. To wino powstało by cieszyć mineralnością. Pierwsze co przychodzi na myśl po wsadzeniu nosa do kieliszka to mokre kamienie, górski strumień, wodospad, świeżość. Troszkę niżej czekają brzoskwinie i gruszki, odrobina jabłka i żółtych śliwek oraz kilka płatków róż. W ustach jako inicjująca pojawia się wyraźna kwasowość, a chwilę potem sporo miękkiej materii, wino jest lekkie w teksturze a równocześnie bardzo treściwe. Pięć miesięcy dojrzewania na osadzie daje o sobie znać. Owoc jest czysty i wyrazisty przez co stanowi fajny kontrapunkt dla rześkiej mineralności. Wino jest okrągłe i miękkie, czuć w nim kobiecą rękę.  Posmak jest kwaskowo – gorzkawy, długi a pod koniec wręcz pikantny. Świetne wino do sączenia solo, ale jeszcze lepsze jako wino gastronomiczne, świetnie podejdzie pod karpia. Az żal że nie zostawiłem sobie tej butelki do świątecznego karpia.

Nie znam ceny, wszak to prezent, a co do mojej oceny to zdecydowane 5,5 czyli bardzo dobre z plusem. Wielka klasa.

Dzięki Kuba!

Wino otrzymałem w ramach akcji blogerskie mikołajki  


Prezenty innych blogerów


 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i ma za co podróżuje. Od urodzenia dyslektyk.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl