Wino i destylaty

Baron de Ley Varietales Maturana DOC Rioja 2012

Napisał Blurppp

Od czasu do czasu, przede wszystkim pośród winnych snobów pojawia się wezwanie: „pijcie tylko wina butikowe”. Bez wchodzenia w dyskusję o absurdalności tego zawołania, chciałbym im odpowiedzieć swoim zawołaniem „pijcie wina w których jest opowieść”. A ciekawe opowieści są w butelkach z każdej półki. Świetnym na to przykładem jest Baron de Ley Varietales Maturana DOC Rioja 2012. Wino od olbrzymiego producenta, wręcz chciałoby się powiedzieć z fabryki wina. Co nie zmienia faktu iż bardzo ciekawe.

Baron de Ley to producent którego zna każdy komu było dane odwiedzić Hiszpanię. Niższe etykiety z nazwą tego producenta znajdziecie wszędzie, począwszy od hotelowej restauracji, przez sklep na rogu aż po sklepy sieciowe. Po te wyższe musicie się wybrać do delikatesów czy sklepu specjalistycznego ale z zakupem nie będzie problemu. Ci zapominalscy albo podróżujące jedynie z bagażem podręcznym kupią to wino, choć nie w okazyjnej cenie, w sklepie na lotnisku.

I niestety ta powszechna obecność w znacznym stopniu uniewrażliwia nasze wyostrzone zmysły winnego łowcy. Przecież nie po to jesteśmy w Hiszpanii, żeby pić wina ogólnodostępne. Przybyliśmy po perełki, po wina od producentów o których nikt nie słyszał i którzy produkują kilkaset butelek rocznie, ze swoich liczonych w arach działek.

Proces szukania tak nas zajmuje, że zapominamy co i dlaczego szukamy. To też trochę jak w reklamie batonika najciekawsze nam umyka.

A ciekawostki zawarte w sobie całą opowieść są na wyciagnięcie ręki, pięknie widać to na przykładzie Baron de Ley Varietales Maturana DOC Rioja 201 bo przecież czerwona Rioja w powszechnym odbiorze to tempranillo. Ci bardziej zaawansowani dodadzą jeszcze garnacha, mazuelo i graciano, choć raczej na prawach szczepów domieszkowych. A tu czeka na nas odmianowa Rioja ze szczepu który jeszcze 15 lat temu uznawano za wymarły. Padł ofiarą filoksery i gdy pojawiło się już remedium pod postacią amerykańskiego podkładu maturana nie znalazła się na liście szczepów do natychmiastowej odbudowy.  

Ale maturana to szczep, który nieźle znosi podróże i przeprowadzki i rośnie nie tylko w DOC Rioja. Jak pokazały genetyczne badania francuskiego ampelografa Comte Odarta maturana to również znany z Jury trousseau czy portugalskie bastardo czy verdejo negro. Wszędzie tam wina z tej odmiany cieszyły podniebienie, to też na początku naszego wieku rozpoczęto ponowne nasadzanie tej odmiany na terenach subapelacji Rioja Alta. Początkowo stał za tym jeden człowiek: Juan Carlos Sancha (Szkoda, że produkowane przez niego wina z linii Ad Libitum nie są dostępne nad Wisłą. Może jakiś ambitny importer zainteresuje się Bodega Juan Carlos Sancha). To on odnalazł zdziczałe krzewy i na ich podstawie przegotował sadzonki. Nie poszedł na łatwiznę i nie sprowadził ich z Francji czy z Portugalii a stworzył własne, z czasem zaczęli kupować je jego sąsiedzi. W roku 2007 rada apelacji DOC Rioja oficjalnie wpisała na listę odmian dopuszczonych zarówno białą jak i czerwoną wersje maturany. I zaczęły powstawać nowe wina.

Juan Carlos Sancha – to on przewrócił w Rioja Alta maturane

Z dużych producentów pomysł tworzenia win odmianowych z tego na nowo odkrytego szczepu jako pierwszy podchwycił Baron de Ley. Mówi się, że był to autorski pomysł tamtejszego enologa Gonzalo Rodrigueza (zaliczanego do elitarnego klub architektów nowego winiarstwa Hiszpanii) to dzięki temu możemy pić Baron de Ley Varietales Maturana DOC Rioja 2012 – wino za szczepu zdawałoby się skazanego na zapomnienie. Swoją decyzje potwierdził podpisem dziś zdobiącym etykiety tego wina.  

Baron de Ley Varietales Maturana DOC Rioja 2012

Baron de Ley Varietales Maturana DOC Rioja 2012

Najważniejsze pytanie brzmi jednak czy było warto, czy prócz samej opowieści o utraconym i odzyskanym szczepie jest jeszcze to co w winie najważniejsze czyli radość picia. I od razu odpowiadam – jest, przede wszystkim dlatego, że jesteśmy bardzo daleko od stereotypowej Riojy. Pierwszym co zwraca uwagę to kolor, głęboki ciemno czerwony, prawie czarny. Nos to czarne i leśne owoce jedynie lekko przysypane cieniutką warstwą kakao i korzeniem lukrecji. Nie ma tu typowego waniliowego budyniu który niezmiennie kojarzy się z większością win Riojy. Jest za to ton miętowo-mentolowy i delikatny powiew balsamiczny. W ustach zdecydowana ostra kwasowość nadająca winu świeżości i wigoru. Garbniki bardzo delikatne, wypolerowane i drobne, dzięki czemu pomimo zdecydowanej kwasowości wino nie jest cierpkie. Ciało jest na poziomie średnim, owoc jest lekko dżemowaty ale nie brak mu charakteru i jest całkiem soczysty.

W wypadku tego wina warto trochę przygiąć zasady i zamiast w typowych dla Riojy 18 stopniach podać go w temperaturze 2-3 stopnie niższej. Wtedy kwasowość jest mniej odczuwalna, a wino poszerza swoje zastosowanie gastronomiczne. Zamiast typowych dla win z tej apelacji parowań z czerwonymi mięsami pojawia się też szansa zestawienia z drobiem w ciemnych sosach czy dań na bazie pomidorów.

Wino na polski rynek Baron de Ley Varietales Maturana DOC Rioja 2012 sprowadza Centrum Wina, detalicznie kupicie je w Winezja.pl, cena detaliczna 84,99 zł a moja ocena to 5.0 czyli bardzo dobre.

Wino otrzymałem od Centrum Wina     

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl