Recenzje

Anne Applebaum „Czerwony głód”

Napisał Blurppp

Przełom lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku, miałem dziesięć albo dwanaście lat, były ferie zimowe – jak zawsze spędzane u dziadków. Za oknem było ciemno, a my siedzieliśmy przy wielkim kuchennym stole. Grymasiłem przy jedzeniu i wtedy dziadek zaczął mi opowiadać o Ukraińcu, współwięźniu z niemieckiego obozu pracy, i o tym jak zadowolonym był ze swojego położenia, bo pierwszy raz od 1928 roku miał tyle chleba ile był w stanie zjeść. Nie mogłem w to uwierzyć. Potem usłyszałem o matce, która zabiła jedno ze swoich dzieci, by jego ciałem nakarmić pozostałe. Tak pierwszy raz usłyszałem o Hołodomorze. Przez wile lat szukałem czegoś na ten temat, ale ze zrozumiałych powodów nic nie było. O wszystkim przypomniałem sobie kilka tygodni temu, kiedy trafiła do mnie pozycja Anne Applebaum „Czerwony głód”.

Anne Applebaum „Czerwony głód”Anne Applebaum zaczyna wyrastać na jednego z najważniejszych popularyzatorów, czy może raczej demaskatorów sowieckiej historii. Jej znakomity „Gułag” i równie dobre „Za żelazną kurtyną” przyniosły jej nagrodę Pulitzera i uznanie czytelników po obu stronach Atlantyku. Teraz na warsztat wzięła kolejną zbrodnię komunistyczna – głód na Ukrainie w latach 1931-1933. Jedno z największych ludobójstw XX wieku, przez swój rozmiar często porównywane do Holocaustu.

Autorka, rzeczowo i bez emocji stawia ważną i chyba pierwszy raz tak jasno sformułowaną w popularnym piśmiennictwie tezę, że Hołodomor był świadomym działaniem Rosji Radzieckiej pod władza Stalina. A jej celem była eliminacja narodu ukraińskiego, w znacznym stopniu fizyczna – przyniosła śmierć 3,3 miliona Ukraińców, a towarzyszące mu wysiedlenia, i wynarodowienie miało zniszczyć tożsamość narodową Ukrainy, wraz z jej kulturą, tradycją i językiem.

W dalszej części w piętnastu znakomicie udokumentowanych rozdziałach w bardzo przekonywujący sposób broni swojej tezy. Począwszy od zbudowania kontekstu historycznego, gdzie naprawdę wiele miejsca poświęca niezgodzie wsi ukraińskiej na bolszewicka rewolucję, czemu dano wyraz w wielu buntach. Opowiada o żywych do końca lat dwudziestych nastojach narodowościowych na Ukrainie. Wreszcie relacjonuje przymusową kolektywizacje mającą przekształcić wolnych chłopów w robotników rolnych. Nie pomija przy tym niezwykle drastycznego procesu rozkułaczenia.

Opisuje wreszcie sam głód, opowiada o śmierci, cierpieniu ale i o przeżyciu. Opowiada o towarzyszących mu kanibalizmowi i nekrofagii. Opowiada o zaniku człowieczeństwa, rozpadzie osobowości ocalałych, o determinacji by pozostać przy życiu i to bez względu na cenę. Choć mówi o milionach ofiar wielu z nich nadaje personalny charakter. Cytuje przy tym raporty, pamiętniki i wywiady jakich udzielili ocaleni. Skupia się na obu stronach, na ofiarach i na katach. Co w tym drugim wypadku oznacza nie tylko funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa ale, a może nawet przede wszystkim komunistycznych aktywistów, często sąsiadów swoich ofiar.   

Co dla mnie ważne, „Czerwony głód” niczego nie relatywizuje, nie szuka usprawiedliwień. Nie obarcza za to ludobójstwo natury, klęski nieurodzaju czy jakichkolwiek czynników niezależnych od człowieka. Nie próbuje też tłumaczyć niczego „koniecznością historyczną” czy czymkolwiek innym. Zamiast tego na podstawie przedstawionych faktów jasno obarcza za tę zbrodnię Stalina.

W kolejnych rozdziałach przedstawia konsekwencje Hołodomoru i próby ukrycia go przed światem, w czym milczącą obojętnością wsparły Sowiecką Rosję światowe media i kościoły tak greckiego jak i łacińskiego porządku. By wreszcie odnieść się do jego długofalowych konsekwencji, widocznych do dzisiaj w wielu regionach wschodniej Ukrainy, w tym do wyraźnego osłabienia wspólnoty narodowej, wspólnoty języka i kultury. Nie bez powodu wielu mieszkańców Ukrainy wybiera na swój pierwszy język rosyjski. To też pokłosie tamtych czasów.

Ciała zagłodzonych Charków 1932

„Czerwony głód” dostępny jest w dwóch formatach, jako wydawnictwo papierowe i jako audiobook, oba ukazały się staraniami wydawnictwa Agora. Mam obie, i mam poważny problem które wam zarekomendować.

Edycja papierowa jest ładnie wydana, choć materiału ilustracyjnego nie ma zbyt wiele, ot kilka zdjęć i mapek. Za to jest index, są przypisy i bardzo obszerna bibliografia. To też jeżeli ktoś chciałby pognębiać wiedze na ten temat albo grzebać w materiałach źródłowych to warto zastanowić się nad papierem.

Uzbrojona ochrona pól kołchozowych, rejon Połtawy 1932

Jeżeli jednak – jak niżej podpisany – cierpicie na chroniczny niedoczas to lepszym rozwiązaniem zdaje się być audiobook. Tym bardziej, że interpretujący tekst Albert Osik stanął na wysokości zadania. Przez większość treści niskim, lekko matowym głosem uniwersyteckiego profesora po prostu relacjonuje fakty. Kiedy jednak odczytuje podpisany z imienia i nazwiska raport, albo inny archiwalny dokument potrafi nadać im bardzo emocjonalny charakter. Nie inaczej jest kiedy autorka odwołuje się do wspomnień, dzienników albo wywiadów z ocalałymi. Dzięki takiemu podejściu , choć sama tematyka jest mocno trudna i momentami nieprzyjemna słucha się tego z dużą satysfakcja.   

Przechodnie mijają ciało zmarłego z głodu. Charków 1932

Dwie wymienione we wstępie opowieści nie były jedynymi jakie na temat Hołodomoru słyszałem. Było ich znacznie więcej, wiele zasłyszanych od dziadka, a jeszcze więcej od jego sąsiadów, przesiedleńców zza Buga. I choć większość z nich nie darzyła Ukraińców sympatią, wciąż pamiętając Wołyń to o wielkim głodzie mówili, że był nieludzki, że był efektem celowych działań Stalina, że zabił miliony i że w tych co przeżyli zabił człowieczeństwo. Te opowieści w jakiś sposób ukształtowały mnie w bardzo wczesnym okresie życia, choć w mojej świadomości lokowały się gdzieś pomiędzy podaniem ludowym a mitem. „Czerwony głód” wyniósł je do miana prawdy historycznej, i już przez to ta pozycja bardzo dużo mi dała. Pozwoliła choćby to co dziś dzieje się na Ukrainie, bo to w czasach głodu leżą tego podwaliny.

Ci wszyscy, którzy o Hołodomorze mieli tylko mgliste pojęcie powinni po tę książkę sięgnąć natychmiast. „Czerwony głód” to pełne, kompleksowe i bardzo dobrze udokumentowane przedstawienie jednego z najbardziej przerażających przykładów ludobójstwa jakie zaserwował nam XX wiek. Ludobójstwa które miało zostać zapomniane. Sięgając po te pozycję nie pozwalacie na to, więc się nie wahajcie, to nie może zostać zapomniane. Zdecydowanie POLECAM waszej uwadze.

Recenzje zilustrowałem trzema zdjęciami z dwudziestu kilku wykonanych przez Alexandra Wienberga, jedynych fotografii dokumentujących Hołodomor, co do których wiarygodność została potwierdzona. 

Autor: Anne Applebaumblurppp poleca

Tytuł: „Czerwony głód”

Czyta: Albert Osik

Rok wydania: 2018

Czas: 16 godzin i 39 minut

Cena: 44,90 zł

Wersję audio kupicie w Audioteka.pl

Wersję papierowa kupicie w Kulturalnysklep.pl

Audiobooka otrzymałem od Audioteki 

Wersję papierową otrzymałem od Wydawnictwa Agora

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl